wtorek, 28 lutego 2017

Kwiatowe serca

Hej kochani :) 
Kilka dni temu osobiście odwiedziłam sklep Zielone Koty i jak zwykle wyszłam po pierwsze z torbą zakupów, a po drugie z nowymi pomysłami i inspiracjami. Bardzo lubię te wizyty między innymi właśnie dlatego, że mam możliwość obejrzenia produktów na żywo, ale też porozmawiania z dziewczynami, obejrzenia przygotowanych przez nie prac, zobaczenia, jak dany produkt sprawuje się w praktyce.
I tak właśnie zupełnie "przypadkiem" zakochałam się w pewnej serwetce :)
A musicie wiedzieć, że moja przygoda z decoupage'm zaczęła się jakieś 8-9 lat temu - w okresie moich scrapowych początków. Ale prawda jest taka, że zwyczajnie po prostu szybko mi się znudziło. Papier wydawał się dawać więcej możliwości, kartki i notesiki zajmowały mniej miejsca, a przede wszystkim scrapbooking i jego pochodne nie wymagały tak dużej ilości preparatów, jak decoupage ;) Zrobiłam dosłownie 3-4 prace i porzuciłam temat. 
Oczywiście przez lata wiele mi się pozmieniało, zapałałam miłością do wszelkiego rodzaju mediów, a ostatnio też coraz częściej eksperymentuję z ozdabianiem drewnianych przedmiotów (a tych w Zielonych Kotach naprawdę nie brakuje!).
No i właśnie - kiedy zobaczyłam nowe przygotowane przez Mirellę koszyczki (koszyczki niedługo się pojawiają w ofercie sklepu. Od razu zdradzę, że warto czekać - są rewelacyjne!) i gęsią wydmuszkę ozdobioną decoupage'm w sposób trochę nietypowy, bo z czarnym tłem - zachwyciłam się totalnie. Z czernią mi od dłuższego czasu bardzo po drodze. Kupiłam więc zapas kwiatowej serwetki i istnieje pewne ryzyko, że będę nią w najbliższym czasie ozdabiać wszystko, co mi wpadnie w ręce. Przez weekend powstały kwiatowe koszyczki, kwiatowy wpis w art-journalu i kwiatowe czarne serca, które dziś właśnie chciałabym Wam zaprezentować :)


Powrót do decoupage'owej przygody po latach okazał się zaskakująco prosty. Jedyne produkty, które musiałam dokupić, to serwetka i klej do decoupage'u. Serca ze sklejki zachwyciły mnie już dawno i czekały grzecznie na swoją kolej. Farby kredowe wykorzystuję w wielu projektach od dłuższego czasu, a ultra-matowy lakier Americana Decor to mój zachwyt od kilku miesięcy. No właśnie - pamiętam, że te 9 lat temu jednym z elementów zniechęcających było to, że nie mogłam nigdzie znaleźć naprawdę matowego lakieru! Teraz go mam, uwielbiam i polecam serdecznie.
 


Umówmy się - całość jest prościutka i nie ma tu jakiejś większej filozofii. A jednak jest coś tak pociągającego (dla mnie!) w tych delikatnych kwiatach na czarnym tle, że zwyczajnie nie mogę się przestać do nich uśmiechać. Może dlatego, że w mojej szafie wisi kilka sukienek w takie właśnie podobne kwiatowe wzory?
Daleko moim sercom do doskonałości jeszcze, ale też wcale do niej nie dążyłam. Podoba mi się ten lekko surowy, trochę podniszczony efekt. 
I coś tak czuję, że w temacie decoupage nie powiedziałam jeszcze ostatniego słowa :) 
 

pozdrawiam
Anai
http://anai.pl/
  
Wykorzystane produkty:
 
   
   
   
   
   
   
   
   
   
   
   
   

piątek, 24 lutego 2017

Pudełko z embossingiem

Witajcie wszyscy skądkolwiek jesteście.

Dziś, zgodnie z obietnicą, pokażę Wam  pracę z wykorzystaniem techniki resist stamping.
To drewniane pudło. Bardzo proste, bo do jego ozdobienia użyłam tylko kilku stempli i trzech kolorów lazury Pentartu, kilku kolorów tuszu do stempli, odrobiny złotego wosku i proszku do resist stampingu.
Jako bazę wybrałam drewno, żeby pokazać Wam, że technika doskonale sprawdza się na różnych podłożach, nie tylko na papierze, oczywiście pod warunkiem przestrzegania kilku zasad.
Jedną z nich jest doskonałe przygotowanie podłoża – drewno musi być bardzo, ale to bardzo dokładnie wyszlifowane (szlifujemy zawsze wzdłuż słoi!) i wygładzone. W przeciwnym razie stemple nie odbiją się dokładnie, co zniszczy zamierzony efekt. Jeśli chcecie uzyskać nieskazitelną i gładką powierzchnię to zwilżcie drewno przed szlifowaniem, poczekajcie aż powierzchnia wyschnie i dopiero wtedy szlifujcie. Użyjcie najpierw papieru o niższej gradacji (np. 120), a później o wysokiej (np. 1500-2000).

 
Moja skrzynka jest utrzymana w ciepłym, czekoladowo-rudawym kolorze.
Najpierw pomalowałam ją jasnoszarym kolorem bejcy, a w niektórych miejscach - tam, gdzie chciałam umieścić główny motyw zdobniczy (duży balon na wieku) - lekko przetarłam złotym woskiem. To baza.
 

Następnie użyłam stempli (moje ulubione to drzewa, balony i pismo), żeby stworzyć tło dla mojego głównego motywu. Stemplowałam czarnym, rdzawym, białym i złotym tuszem wieko i boki. Celowo użyłam paru kolorów tuszu, bo dzięki temu uzyskałam głębię obrazu – im jaśniejszy tusz, tym obraz optycznie “się oddala” od patrzącego. Dzięki tej różnorodności moje tło nabrało plastyczności.
 


W miejscu, gdzie znajduje się główny motyw (duży balon na wieku) odbiłam stempel z pismem (tusz czarny permanentny) i dopiero na nim odbiłam stempel z balonem. Użyłam bezbarwnego tuszu do embossingu na gorąco i proszku UTEE ( możecie użyć też bezbarwnego pudru do embossingu na gorąco) i po zsypaniu nadmiaru proszku zgrzałam odbity wzór nagrzewnicą. Podobnie postąpiłam z bokami pudła. Po całkowitym ostygnięciu proszku pomalowałam całość lazurą w kolorze brązu (boki) i mieszanką brązu i rudego (wieko). Zależało mi na zróżnicowaniu kolorów wieka i boków, dlatego użyłam dwóch barw, a nie jednej. Teraz wystarczyło przetarcie embossowanych elementów miękką szmatką, żeby spod spodu “wyszedł” pierwotny  kolor (szary przetarty złotem) i wzór (pismo).
 


I to już właściwie wszystko. Pozostało tylko zabezpieczenie wieka. Zdecydowałam się na lakier satynowy. Położyłam dwie cienkie warstwy omijając balon, i  na koniec jedną warstwę bezbarwnego wosku.
  
pozdrawiam
Vika
http://www.astrolabiumart.pl/

Użyte materiały:

   
   
   
   
   
   
   
   
   
   
   
   
   
   
   
   

środa, 22 lutego 2017

Kawowy wpis

Czas na moją kolejną pracę i jeszcze jeden wpis do art journala.
Pamiętacie o naszym kawowym wyzwaniu??? Mój wpis to właśnie jedna z inspiracji, którą dla Was przygotowałyśmy. Powstał przy kawie i dodatkowo udało mi się przemycić kolory kawy, więc pasuje idealnie :)
  

Tradycyjnie już zaczęłam do zagruntowania tła gesso Maimeri i pochlapałam ecolinami i zmieszanym z wodą tuszem distress. Do urozmaicenia tła wykorzystałam oczywiście moje ulubione stemple i maskę, przez którą za pomocą gąbki to tuszowania uzyskałam wzór szachownicy.
  

Pod zdjęciem ułożyłam z kawałków papieru, kraftowego taga i stron ze starej książki. Kompozycję dopełniłam sznurkiem, tekturkowymi wycinankami, wzorem marokańskiej koniczyny wyciętej z czarnego papieru i napisami. Całość delikatnie pomazałam białym i czarnym pisakiem.
  

  
Ten wpis wywołuje uśmiech na mojej twarzy ;)
pozdrawiam

http://szydelkiemwoko.blogspot.com/
Wykorzystane produkty:
  
   
   
   
   
   
   
   
   
   
   
   
   
   

Maska podobna do tej, której użyłam: